A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec...



Fragment książki Aleksandra Kamińskiego "Kamienie na szaniec" opisujący atak na strażnicę w Sieczychach;

"Naprzód! - wrzeszczy Zośka nienaturalnym głosem i oderwany od ziemi pędzi ku furtce.
Odrętwienie znikło. Zerwał się Maciek, pędzą inni. Furtka! Zośka kopie nogą drzwi, skacze na próg,
czując za sobą tupot dziesiątka stóp towarzyszy broni.
Strzał w okna! Wali coś w pierś! Zapiera oddech...
Jak cuglami szarpnięty koń, wspiera się Zośka stopami w deski werandy i powoli skręca półobrotem.
Słania się ku ścianie. A obok, w czującym zwycięstwo pędzie przebiegają jego ludzie, wpadając do izb. Strzał
po strzale...Gęsto... Wrzaski strachu i wybuchowe krzyki bitewnego upojenia...
Głosy stają się coraz dalsze, coraz cichsze... W głowie wzmaga się szum, przed oczyma blaski i cienie.
Czy to się zbliża postać zwycięskiego Maćka, czy też idzie szaleniec Alek? Nie ... to Długi szybko nadchodzi
od pola, Alek, czy Długi?
Rudy! Rudy! To na pewno on... Złocista , rozwichrzona czupryna - to on! Nareszcie znów razem, w walce.
Kochany... Teraz... ja ... ranny... Bezsilne, omdlałe ciało osuwa się spod ściany ku ziemi...
Zdobycie posterunku żandarmerii w Sieczychach było jednym z najpiękniejszych zwycięstw Zośki.
Całkowicie udana akcja. Tylko jeden człowiek z całego polskiego oddziału przelał w tej bitwie krew: Zośka."

O nas        Kadra drużyny        Konstytucja drużyny    Rozkazy        
Galeria zdjęć   Kronika   Lista Wszechczasów   Archiwum     
Historia Harcerstwa   Bank Bohater     Wiedza harcerska   Nasze Miasto
Bohater Drużyny    Aktualności    Śpiewnik     Cytaty      Linki
Słownik polsko-angielski    Wyślij SMS    Info o stronie





NAJLEPIEJ OTWÓRZ W NOWYM OKNIE

KLIKNIJ NA SŁONECZKO