
|
Nasz Marco Polo to dzielny ship, Największe fale brał, W Australii będąc widziałem go Gdy w porcie przy kei stał. I urzekł mnie tak urodą swą, Że zaciągnąłem się, I powiał wiatr, w dali zniknął ląd, Mój dom i Australii brzeg. Marco Polo w królewskich liniach był Marco Polo tysiące przebył mil Na jednej z wysp za korali sznur Tubylec złoto dał, I poszli wszyscy w ten dziki kraj, Bo złoto mieć każdy chciał. I wielkie szczęście spotkało tych Co wyszli na ten brzeg, Bo pełne złota ładownie są I każdy bogaczem jest. Marco W powrotnej drodze tak szalał sztorm, Że drzazgi poszły z rej, A statek wciąż burtą wodę brał, Do dna było coraz mniej. Ładunek cały trza było nam Do morza wrzucić tu, Do lądu dojść i biedakiem być, Ratować choć żywot swój. Marco |
e G D e e C G C e G D e D e e D C H7 e D e e D C H7 e D e |
MONA
Ref.: Był pięćdziesiąty dziewiąty rok aGa
Pamiętam ten grudniowy dzień aeh
Gdy ośmiu mężczyzn zabrał sztorm aeCa
Gdzieś w oceanu wieczny cień deGa
W grudniowy płaszcz okryta śmierć
Spod czarnych nieba zeszła chmur
Przy brzegu konał smukły bryg
Na pomoc Mona poszła mu
Gdy nadszedł sygnał każdy z nich
Wpół dojedzonej strawy dzban
Porzucił by na pomoc biec
Wyruszyć w ten dziki z morzem tan
A fale wściekle biły w brzeg
Ryk morza tłumił chłopców krzyk
Mona do brygu dzielnie szła
Lecz brygu już nie widział nikt
Na brzegu niemy kobiet szloch
W ramiona ich nie wrócą już
Gdy oceanu twarda pięść
Uderzy w ratowniczą łódź.
I tylko słońce krwawy blask
Schyliło już po ciężkim dniu
Mrok okrył niebo, morze, brzeg
Wiecznego całun ścieląc snu
Wiem dobrze, że synowie ich
Na morze pójdą kiedy znów
Do oczu komuś zajrzy śmierć
I wezwie ratowniczą łódź.
Morskie opowieści
Kto chce, to niechaj słucha,
Kto nie chce, niech nie słucha.
Jak balsam są dla ucha
Morskie opowieści.
Hej. Ha! kolejkę nalej!
Hej. Ha! kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom!
Kto chce, to niechaj wierzy.
Kto nie chce, niech nie wierzy.
Nam na tym nie zależy.
Więc wypijmy jeszcze!
Hej! Ha!
Łajba to jest morski statek.
Sztorm to wiatr, co dmucha z gestem.
Cierpi kraj na niedostatek
Morskich opowieści.
Hej! Ha!
Pływał raz marynarz, który
Żywił się wyłącznie pieprzem.
Sypał pieprz do konfitury
I do zupy mlecznej.
Hej! Ha!
Był na „Lwowie” młodszy majtek.
Czort, Rasputin, bestia taka.
Że sam kręcił kabestanem
I to bez handszpaka
Hej! Ha!
Niech drżą gitary struny.
Niech wiatr grzywacze pieści
Gdy płyniemy pod banderą
Morskich opowieści.
Hej! Ha!
Od Falklandu śmy płynęli
Doskonale brała ryba.
Mogłeś wędką wtedy złapać
Nawet wieloryba.
Hej! Ha!
Rudy Joe, kiedy popił.
Robił bardzo głupie miny.
Albo też skakał do wody
I gonił rekiny.
Hej! Ha!
I choć rekin twarda sztuka.
Ale Joe w wielkiej złości
Łapał gada od ogona
I mu łamał kości.
Hej! Ha!
Nie popłynę na morze
|
Kiedyś brudny i głodny, spłukany do cna, Opuszczony przez wszystkich ruszyłem w świat. Szatan to chyba stanął na drodze mej, Bo trafiłem na statek do Frisco Bay. Lecz już nigdy więcej, Nigdy więcej, o nie, Nie popłynę na morze - To kres włóczęgi mej. I znów byłem włóczęgą, znowu noce i dnie Bez nadziei na lepsze i z szansą na złe. Lecz zostałem na dłużej, bo i tak pusty trzos, Pomyślałem - być może odmieni się los. Lecz już nigdy więcej... I pracować trza było w czasie sztormu i w sztil, Mijał czas, a za rufą już tysiące mil. Tak przeszły mi lata, na myśl przyszedł dom I wiedziałem, że wrócę do rodzinnych stron. Lecz już nigdy więcej... Teraz wracam do domu, sakwę pełną już mam, W knajpie zamówię ginu i napiwek dam. Potem pójdę do matki, gdy zobaczy mnie, Serce jej stare na pewno ucieszy się. Lecz już nigdy więcej... |
D G D A D D G D A D A D G D G A D |
|
Nasz „Diament” prawie gotów już, w cieśninach nie ma kry Na kei piękne panny stoją w ich oczach błyszczą łzy Kapitan w niebo wlepia wzrok, ruszamy lada dzień Płyniemy tam gdzie słońca blask nie mąci nocy cień A więc krzycz „O ho!” Odwagę w sercu miej Wielorybów cielska groźne są Lecz dostaniemy je! Ej, panno powiedz po co łzy, nic nie zatrzyma mnie Bo prędzej w wodach kwiat zakwitnie niż wycofam się No nie płacz, wrócę tu, nasz los nie taki zły Bo da dukatów wór za tran i wieloryba kły A więc krzycz Na deku stary wąchał wiatr, lunetę w ręku miał Na łodziach co zwisały już z harpunem każdy stał I dmucha tu i dmucha tam ogromne stado w krąg Harpuny, wiosła, liny brać! I ciągaj brachu, ciąg! I dla wieloryba już Ostatni to dzień Bo śmiały harpunnik Uderza weń! |
a e a e a e F G a e a e a e F G e a e a e a e C d a e a |
|
Boję się nieba w twoich oczach, Jeszcze drżysz ze zmęczenia i potu, Świat chcesz dzielić na białe i czarne. Miły, boję się twoich powrotów. Boję się chmur nad twoim czołem, Kiedy ręce od krwi otarte, Dumnie kładziesz przede mną na stole. Miły, boję się twoich powrotów. Drżysz jeszcze, oczy zamglone, Zrobisz wszystko o co poproszę. Muszę wierzyć, przecież mnie kochasz, Krótka chwila i wracasz (x3) na morze. Boję się morza w twoich myślach, Kiedy jesteś do drogi już gotów, Leżysz przy mnie, oczy otwarte. Miły, boję się twoich powrotów. Drżysz jeszcze |
D G A G D G A h G A G D |
|
Chyba dobrze wiesz już jaką z dróg Popłyniesz, kiedy serce rośnie ci nadzieją Że jeszcze są schowane gdzieś Nieznane lądy, które życie twe odmienią Morza i oceany grzmią Pieśni pożegnalny ton Jeszcze nie raz zobaczymy się Czas stawić żagle i z portu wyruszyć na rejs Chyba dobrze wiesz już jaką z dróg Wśród morskiej piany, fali statek twój popłynie A jeśli tak, spotkamy się Na jakiejś łajbie, którą szczęście swe odkryjesz Morza i oceany grzmią W kolorowych światłach keja lśni A główki portów sennie mruczą „Do widzenia” A jutro, gdy nastanie świt W rejs wyruszymy, by odkrywać swe marzenia Morza i oceany grzmią Gdy ostatni akord wybrzmi już Na pustej scenie nieme staną mikrofony Ostatni raz śpiewamy dziś Na pożegnanie wszystkim morzem urzeczonym. Morza i oceany grzmią |
C G a F d G F E a D7 C F C C G a F C F G C |
|
Żegnaj nam dostojny stary porcie Rzeko Mersey żegnaj nam Zaciągnąłem się na rejs do Kalifornii Byłem tam już niejeden raz A więc żegnaj mi kochana ma Za chwilę wypłyniemy w długi rejs Ile miesięcy cię nie będę widział Nie wiem sam, lecz pamiętać zawsze będę cię Zaciągnąłem się na herbaciany kliper Dobry statek choć sławę ma złą A że kapitanem na nim jest stary Burges Pływającym piekłem go zwą A więc... Z kapitanem tym płynę już nie pierwszy raz Znamy się od wielu, wielu lat Jeśliś dobrym żeglarzem radę sobie dasz Jeśli nie toś cholernie wpadł A więc... Żegnaj nam dostojnie stary porcie Rzeko Mersey żegnaj nam Wypływamy już na rejs do Kaliforni Gdy wrócimy opowiemy wam A więc... |
G C G G D G C G G D G D C G G D D C G D G |
|
Pierwszy raz przy pełnym takielunku, Biorę ster i trzymam kurs na wiatr I jest jak przy pierwszym pocałunku, W ustach sól, gorącej wody smak. O ho, ho przechyły i przechyły! O ho, ho za falą fala mknie! O ho, ho trzymajcie się dziewczyny! Ale wiatr ósemka chyba dmie! Zwrot przez sztag, OK. zaraz zrobię, Słyszę jak kapitan cicho klnie. Gubię wiatr i zamiast w niego dziobem, To on mnie od tyłu, kumple w śmiech. O ho, ho Hej, ty tam, za burtę wychylony! Tu naprawdę się nie ma z czego śmiać. Cicho siedź i lepiej proś Neptuna, Żeby coś nie spadło ci na kark. O ho, ho Krople mgły w tęczowym kropel pyle, Słyszę jak po deskach spływa dzień. Jutro znów wypłynę, bo odkryłem, Że wciąż brzmi żeglarska stara pieśń. O ho, ho |
e D e D e a e d H7 e a e a e a e a H7 e |
|
Mozolny twardy i trudny jest Nasz wielorybniczy znój Lecz nie przestraszy nas sztormów ryk I nie zlęknie groza mórz Dziś powrotnym kursem wracamy już Rejsu chyba to ostatnie dni I każdy w sercu już chyba ma Piękne panny ze starej Maui. Płyńmy w dół do starej Maui - już czas Płyńmy w dół do starej Maui Arktyki blask, już pożegnać czas Płyńmy w dół do starej Maui. Z północnym sztormem już płynąć czas Wśród lodowych groźnych gór I dobrze wiemy, że nadszedł czas Ujrzeć niebo z tropikalnych chmur Dziesięć długich miesięcy zostało gdzieś Wśród piekielnej kamczackiej mgły Żegnamy już Arktyki blask I płyniemy do starej Maui. Płyńmy w dół Za sobą mamy już Diamond Head No i groźne stare Oahu, Tam maszty i pokład na długo skuł Wszechobecny groźny lód. Jak odrażąjąca i straszna jest Biel Arktyki, tego nie wie nikt. Za sobą mamy już setki mil, Czas wziąć kurs do starej Maui. Płyńmy w dół Lody zostały za rufą gdzieś, Ciepła bryza w żagle dmie, Że piękne dziewczyny czekają już Na nasz powrót, każdy wie. Czarne oczy ich wypatrują nas, Każdy chciałby szybko być wśród nich, Więc szybko łajbo nam tocz się tam, Do dziewczyn z starej Maui. Płyńmy w dół Harpuny już odłożyć czas Starczy dość już wielorybiej krwi Już pełne tranu beczki masz Płynne złoto sprzedasz w mig Za swój żywot psi, za trud i znój Kiedyś w niebie dostaniesz złoty tron O dzięki Ci Boże, że każdy mógł Wrócić do rodzinnych stron. Płyńmy w dół Kotwica mocno trzyma dno Wreszcie ujrzysz ukochany dom Przed nami główki portu już I kościelny słychać dzwon A na lądzie uciech czeka sto Wnet zobaczysz dziatki swe Na spacer weźmiesz żonę swą, I zapomnisz wszystki chwile złe. Płyńmy w dół |
d A F C d C d A F C d C d F C d A d C d d A F C d C d F C d A d A F C d C d |
|
Już dawno od morskiej wody, burty ściemniały, I żagle nie jednym wichrem osmagane. Staruszek jacht, u kresu swoich dni, W przystani cichej o przygodzie śni. Hej! Ruszajmy w rejs, Do portów naszych marzeń, Jacht gotów jest, Chodźcie więc żeglarze. Staruszek jacht duma może o pierwszym sztormie, O rejsach, których nie umie ciągle zapomnieć. Gdy żagli blask na horyzoncie lśni, Wypłynąć chciałby, jak za dawnych dni. Hej Nieważne co się wydarzy, nie ważne kiedy, Zabierzcie w podróż staruszka, raz jeszcze jeden. Kto ujrzał raz przed dziobem morza dal, Powracać będzie wciąż do tamtych fal. Hej |
G e C D G D C D G D C D C G C G D e C D G C G D e C D e C D G C D e C D G |
|
Tato mój w Świnoujściu żył, I rybakiem morskim był, Miał swój kuter i sieci, i kupę dzieci, I pracował, ile sił. A metodę taką miał, Żeby sprawdzić, skąd wiatr wiał: Stawiał świeczkę na oknie, I patrzył, czy moknie, I czy jej nie gasi szkwał. A gdy świeczka zgasła w lot, Tato w palcach skręcał knot, Mówił: „Dmucha za wiele, wyjdę w niedzielę, Jestem rybak, a nie szprot.” A metodę Jeśli płomyk równy był, Tato dalej w łóżku gnił, Mówił mamie: „Kochana, czekam do rana, Walczyć z flautą nie mam sił.” A metodę A gdy płomień szedł na West, Tato mówił: „Dobra jest!” Brał ze dwie półlitrówki, by trafić w główki, Sprawdzał, jak z tą rybą jest. A metodę Kiedy płomyk szedł na Nord, Tato też opuszczał port, Gdy zapalał maszynę, miał taką minę, Jak ciut, ciut zalany lord. A metodę Jeśli płomień szedł na East, Tato w szklance moczył pysk, I tak mruczał: „Nie płynę w tę złą godzinę, Po co zwiedzać mam Bałtijsk.” A metodę Kiedy dość pływania miał, Stary kuter w spadku dał, No i teraz codziennie, zawsze, niezmiennie, Robię tak, jak tato chciał. A metodę taką mam By pogodę sprawdzić sam: Stawiam świeczkę na oknie I patrzę czy moknie I czy jej nie gasi szkwał |
C G7 C F G F C G7 C C G7 C F G F C C G7 C |
Umbriaga
Kiedy jacht nie wraca znów a7D7
I w główkach portu ciągle go brak, H7e
Przejmujesz się i serce Ci drży, a7
A może już pozostanie tak, H7
A Umbriaga wciąż trwa, silnych wiatrów nie boi się, ea7
Szuflady wali raz po raz, bo przebrany ma bras. D7GH7
Więc nie przejmuj się, oni wrócą tu,
Bo oprócz wiatrów i burz musisz być i już.
Ty jesteś wróżką mą, o której myślę przez cały czas,
I chociaż żużel jest, piękna pogoda trwa,
Twą piękną postać i twarz przed oczami mam.
A Umbriaga wciąż trwa ...
Śmiały harpunnik
Nasz "Diament" prawie gotów już, ae
W cieśninach nie ma kry, ae
Na kei piękne panny stoją, ae
W oczach błyszczą łzy. dae
Kapitan w niebo wlepia wzrok,
Ruszamy lada dzień,
Płyniemy tam, gdzie słońca blask
Nie mąci nocy dzień.
Ref.: A więc krzycz - oh! oh! aea
Odwagę w sercu miej, aea
Wielorybów cielska groźne są, ae
Lecz dostaniemy je. dea
Ej, panno! Po co łzy?
Nic nie zatrzyma mnie,
Bo prędzej w wodach kwiat zakwitnie,
Niż wycofam się.
No nie płacz, wrócę tu,
Nasz los nie taki zły,
Bo da dukatów wór za tran
I wielorybie kły.
Na deku stary wąchał wiatr,
Lunetę w ręku miał,
Na łodziach co zwisały już
Z harpunem każdy stał.
Dmucha tu i dmucha tam,
Ogromne stado w krąg,
Harpuny, wiosła, liny brać
I ciągnij brachu, ciąg!
I dla wieloryba już
Ostatni to dzień,
Bo śmiały harpunnik
Uderza weń.
Tańcowanie
Kiedy forsy nie masz, kiedy głowa cię boli, D
Kiedy żona hetera płynąć w rejs nie pozwoli, A
Kiedy dzieci płaczą i jest bardzo źle, D
Tańcz z nami bracie i nie przejmuj się! AD
Ref.: Tańcz, tańcz, tańcz z nami i ty, D
Tańcz z nami bracie by wióry szły, DA
Wypij aż do dna za przygody złe, D
Tańcz z nami bracie i nie przejmuj się. AD
Kiedy wiatr ucichnie - płynąć nie ma nadziei -
Wtedy z bracią żeglarską diabeł hula na kei,
Beczki piwa z knajpy czart wytacza dwie,
A pijany żeglarz zaraz tańczyć chce.
Tańczą rybki w morzu i dziewuszki na plaży,
Cała knajpa tańczy z pijaniutkim żeglarzem,
Patrz - na stole tańczą białe myszki dwie,
Skaczą sobie miło, nie przejmując się.
Tańczy jedna nóżka frywolna i zgrabna,
Za nią druga podskoczy wesoła i powabna,
Na koniec brzuszek wytacza się;
Tylko główka nie chce, z nią jest bardzo źle.
Tańczy Jimmy i Johny i Maggie nieśmiała,
Skacze wesoło kompanija nasza cała.
Nawet Kubuś słodki także skakać chce,
Lecz nóżki poplątał i na keję legł
Panienki z Saint Pierre i z Saint Johns
Dobrą, lecz krótką pamięć mam C
Więc kiedy to było?... Nie wiem sam C
Pływaliśmy na Georges Bank G7
Ławice z piasku, New Foundland FC
Śledziowe żniwa, statków tłok
Przy burcie burta, bokiem w bok
Ciężka robota noc i dzień
Wyglądał człek jak szczur, jak cień
Marzyło się wtedy, marzyło mon cher CFC
O pięknych, eleganckich panienkach z Saint Pierre CD7G7
Oj, kojarzyło się słówko: "I want" CFC
Z prześliczną uśmiechniętą panienką z Saint Johns FCD7G7C
Gdy już przeżarła łapy sól
Załadowano ship na full
Dziób naprowadzał nas na cel
Raz do Saint Johns, raz do Saint Pierre
A tam, że czasu było w bród
Spokojne życie człowiek wiódł
Języki znałem byle jak:
"Je t'aime, I love you, Would you like?"
Dziewczęta z Saint Johns "Elles n'ont pas peur"
Latały awionetką z Saint Johns do Saint Pierre
Dziewczyny z Saint Pierre krzyczały "Go on"
Latając awionetką z Saint Pierre do Saint Johns
W kabinie czysto, istny raj
Na drzwiach szlafroczki wiszą dwa
Jeden z Saint Johns, drugi z Saint Pierre
Jeden - My dear, drugi - Mon cher
Na stole szkocka i Chateaubriand
Gatunek do uznania pań
Są fatałaszki, l'eau de cologne
I ta najlepsza w świecie woń
Panienki z Saint Johns płakały nie raz
Kiedy po porcie na morze przyszedł czas
Panienki z Saint Pierre żegnały przez łzy
Kiedy po porcie na morze żeśmy szli
Kochałem je obie - tę z Johns i tę z Pierre
I starym kawalerem jestem po dziś dzień
Być może, że spotkam je pod koniec mych dni
I dalej już we trójkę będziemy dalej szli
Ta mała z Saint Pierre i ta trochę grubsza z Saint Johns
I ja razem z nimi, bo kocham je wciąż
Ta mała z Saint Pierre i ta większa z Saint Johns
I ja razem z nimi - jako ich mąż!
Popłynęli koledzy w rejs
Ref.: Popłynęli koledzy w rejs aE7a
Fale ich kołyszą gdzieś... aG7C
Dla nich dobry los lub zły A7d
Im się sen na jawie śni a
Dla mnie smutne na lądzie sny FE7a
Gdzieś na Biskajach z Nordu wieje aE7
Świat się kołysze, świat się śmieje E7a
W cieśninie Drake'a lodu kry... aG7
Mijają dni... G7C
Gdzieś tam na wachcie noc bez końca
Zapragniesz północnego słońca
Zaszumi w głowie tęgi łyk
Mijają dni...
Pozdrów kolego, wyspy moje
Pozdrów te śpiące kitoboje
Lodem wilgotne, mokre mchy
Przyrzeknij mi!
Pozdrów też w porcie tę dziewczynę
Gdy woda winem ci popłynie
Przywieź nostalgii pełny łyk
Przyrzeknij mi!
Lecz coś mi w duszy cicho szepcze
Że Stary pieczęć da w książeczce
I z horyzontu zniknie ląd -
Wypłynę stąd!
I nim mi posiwieją włosy
Znów ujrzę z mostku albatrosy
Przeżyję dobry los lub zły...
Przyjdą te dni!
Szanta dziewicy
Mam ci pełną marzeń główkę CGaF
Morze myśli me rozmarza
Mam prześliczną, małą łódkę
Ale brak mi marynarza
W łódce małej i ciaśniutkiej
By poszerzyć krąg podróżnych
Niech marynarz wetknie w łódkę
Jakiś maszt możliwie duży
Jestem bardzo młoda jeszcze
Obca morska mi robota
Och, cudowne czuję dreszcze
Gdy mnie uczy trzymać szota
I nie było wcale smutno
Gdy dokoła wody tafla
Gdy marynarz podniósł płótno
Żagla wzwyż stawiając gafla
Aż się rozszalało morze
W górę, w dół - ja ptakiem, rybką
Sztorm, ach błagam Dobry Boże
Niech się skończy nie za szybko
Gdy ucichły w końcu fale
Drżąc zmęczona się rozmarzam
Nie jest takie smutne wcale
Ciężkie życie marynarza
Nie wrócę na morze
Byłem dzikim włóczęgą przez tak wiele dni, CGCF
Przepuściłem pieniądze na dziwki i dżin, CGC
Teraz wracam do domu, złota pełen mam trzos
I zapomnieć chcę o tym, jak podły był los.
Ref.: Już nie wrócę na morze, CG
Nigdy więcej, o nie. CF
Wreszcie koniec włóczęgi, CF
Na pewno to wiem. GC
Gdy poszedłem do baru, gdzie bywałem nie raz,
Powiedziałem barmance, że forsy mi brak,
Poprosiłem o kredyt, ona rzekła: "Idź precz !
Mogę mieć tu stu takich na skinienie co dzień".
Gdy błysnąłem dziesiątką, podskoczyła jak kot
I butelkę najlepszą podsunęła pod nos,
Powiedziała zalotnie: "Co chcesz, mogę ci dać".
Ja jej na to: "Ty flądro spadaj, znam inny bar".
Gdy poszedłem do domu, przez otwarte drzwi
Zobaczyłem rodziców. Czy przebaczą mi ?
Matka pierwsza ujrzała jak w sieni wciąż tkwię,
Zobaczyłem ich radość i przyrzekłem, że:
The wild rover
I've been a wild rover for many's the year CGCF
Spent all me money on whiskey and beer CG C
But now I'm returning with gold in the great store
And I never will play the wild rover no more.
Ref.: No, nay never CG
No, nay never no more CF
Will play the wild rover CF
No, never no more GC
I brought up from me pocket ten sovereigns bright
And the landlady's eves opened wide with delight
She said: "I have whiskeys and wines of the best
And the words that you told me were only in jest"
I'll go home to my parents, confess what I've done
And I'll ask them to pardon their prodigal son.
And when they've caressed me as off times before
I never will play the wild rover no more
Sacramento
Tam gdzie jest Horn, znów wiedzie kurs
Z nami razem, z nami razem
Tam gdzie jest Horn, przez śnieg i sztorm
Z nami razem, razem - hej!
Ref. Więc razem, ho!
Do Kaliforni, ho!
Tam złoty jest piach, bo złote dno
Gdzie urwiska Sacramento!
Tam gdzie jest Horn, gdzie deszcz i mgła
Tam gdzie jest Horn, gdzie nie ma dnia
Raz szedłem tam przez setkę dni
Ze Stanley Port do Frisco Bay
Ostatni raz, gdym widział Horn
Modliłem się o szybki zgon
Ten bękart Mat wykończył mnie
Alem go zmógł - przeżyło się.
A Czarnuch Jim to pecha miał
Gdy wiatr go z rei w morze zwiał
I minie rok nim poprzez Sund
Na Bałtyk znów zawiedzie kurs
Press - gang
W dół od rzeki poprzez London Street
Psów królewskich oddział zwarty szedł.
Ojczyźnie trzeba dziś świeżej krwi
Marynarzy floty wojennej.
A że byłem wtedy silny chłop
W tłumie złowił mnie sierżanta wzrok
W kajdanach z bramy wywlekli mnie -
Marynarza floty wojennej.
Jak o prawa upominać się
Na gretingu nauczyli mnie
Niejeden krwią wtedy spłynął grzbiet
Marynarza floty wojennej.
Nikt nie zliczy ile krwi i łez
Wsiąkło w pokład nim skończył się rejs
Dla chwały twej - słodki kraju mój -
Marynarzy floty wojennej.
Hen za rufą miły został dom;
Jesteś tylko parą silnych rąk.
Dowódca tu twoim bogiem jest
Marynarzu floty wojennej.
Gdy łapaczy szyk formuje się
W pierwszym rzędzie możesz ujrzeć mnie.
Kto stanie na mej drodze dziś
Łup stanowi floty wojennej.
Ostatni wielki wieloryb
To mój ostatni śpiew, ostatnie wyznanie. GCGaDG
Czas na rachunek krzywd - na ból i łkanie; GCGaDG
W bezmiarze martwych wód próżno siły zbieram... GCGFGC
Jam ostatni z wielkich, lecz i ja umieram. GCGaDG
Ryk harpunniczych dział ostatnią przerwał noc.
Już wiem, że zostałem sam w tym oceanie trosk.
Jak sen minęły dni, gdy nas miliony
Znaczyły na mapach sieć dróg niezmierzonych
Widziałem przed świtem dziś jak szkarłat zorze;
Me serce ogarnia chłód - już się nie trwożę.
Ostatni oddech znów - złamane lustro mórz...
Huk działa oznacza śmierć... To koniec, koniec już...
A teraz popatrzcie w krąg - pustynia strachu,
Czas oddać harpuny na złom - zagrzebać w piachu;
Czas przerwać bezsens tych bezlitosnych rzezi!
Niech los wielorybów choć sumienia wskrzesi.
To mój ostatni śpiew, ostatnie wyznanie.
Czas na rachunek krzywd - na ból i łkanie;
W bezmiarze martwych wód próżno siły zbieram...
Jam ostatni z wielkich, lecz i ja umieram.
Na mazury
Się masz witam Cię, piękną sprawę mam DAD
Pakuj bety swe i leć ze mną tam. DAD
Rzuć kłopotów stos, no nie wykręcaj się GDAD
Całuj wszystko w nos GD
Osobowym drugą klasą przejedziemy się. A
Ref.: Na Mazury, Mazury, Mazury DGD
Popływamy tam łajbą z tektury AD
Na Mazury, gdzie wiatr zimny wieje GD
Gdzie są ryby i grzyby i knieje. AD
Tam gdzie fale nas bujają, gdzie się ludzie opalają, GDAD
Wschody słońca piękne są i komary w zadek tną
Gdzie przy ogniu gra muzyka i gorzała w gardle znika,
Pan leśniczy nie wiadomo skąd woła do nas - Paszoł won!
Uszczelniłem dno, lekko chodzi miecz,
Zęzy smrodów sto też przewietrzyłem też.
Ster nie spada już, grot nie luzuje się,
A więc ze mną rusz
Już nie będzie tak jak wtedy, nie denerwuj się.
Skrzynkę piwa mam, Ty otwieracz weź
Napić Ci się dam, tylko mi ją nieś.
Coś rozdziawił dziób i masz głupi wzrok
No nie stój jak ten słup
Z Węgorzewa na Ruciane wykonamy skok.
O nas Kadra drużyny Konstytucja drużyny Rozkazy
Galeria zdjęć Kronika Lista Wszechczasów Archiwum
Historia Harcerstwa Bank Bohater Wiedza harcerska Nasze Miasto
Bohater Drużyny Aktualności Śpiewnik Cytaty Linki
Słownik polsko-angielski Wyślij SMS Info o stronie


KLIKNIJ NA SŁONECZKO